Inglis

Scena pierwsza. Rok 1968. Kevin Arnold, jak co dzień wsiada na swój prawdziwie amerykański cruiser i pędzi do szkoły, aby spotkać się z uosobieniem młodzieńczych marzeń, Winnie Cooper. Promienie porannego słońca przenikają przez gałęzie drzew i odbijają się w chromowanych obręczach roweru, a w tle słychać motyw przewodni "With a little help from my friends" Joe Cocker'a...

Michał Śmieszek

Scena druga....Rok 2012. dorosły Kevin nadal żyje na przedmieściach metropolii, ma syna niekoniecznie z Winnie Cooper. Młody Kevin Junior także codziennie śmiga na rowerze do pracy, ale wielkomiejska proza życia każe mu szybko zakupić lepszy i szybszy sprzęt. Na skromnym cruiserze ojca nie da się uciec przed latynoskim gangiem Rudego Pająka i chłopak za każdym razem oddaje dniówkę zarobioną w McDonaldzie. Wybór pada na bardzo modnego 29era, lecz Kevin Jr. z niechęcią ogląda karbonowe wydmuszki, a aluminium jest passe. Na piątkowej imprezie Junior dostaje olśnienia. Na miasto najlepsza jest stal! W tle Pitbull śpiewa re-mix Joe Cockera...

...kamera robi przeskok i znajdujemy się już w Napa Valley, w słonecznej Kalifornii, gdzie mieści się manufaktura Inglis zarządzana przez jegomościa z 18 letnim doświadczeniem w budowaniu ram. To jedna z wielu podobnych niewielkich fabryczek, gdzie powstają stalowe, rowerowe cudeńka szyte na miarę. Lecz w przeciwieństwie do konkurencji ekipa z Napa łączy amerykańską tradycję z nowoczesnymi technologiami - specjalizuje się we wszelkiej maści cruiserach oraz rowerach MTB. Aby nie wprowadzać konfuzji, jednoosobowy zarząd firmy podzielił się na dwie dywizje: Inglis Cycles i Retrotec. Pierwsza z nich skupia się na produkcji stalowych szosówek, przełajówek i MTB, natomiast druga na szyciu oryginalnych konstrukcji na plażowy bulwar. 

Budowniczy kalifornijskich cruiserów nie uzurpują sobie prawa do posiadania patentu na najlepszą geometrię, choćby dlatego, że to klient ma decydujący wpływ na swój rower. Oczywiście dla mniej zdecydowanej klienteli przygotowano ofertę "semi-custom" z predefiniowanymi rozmiarami. Ramy spawa się na kilka sposobów zależnie od zasobności portfela i wizji właściciela. Można więc mieć ramę lutowaną lub spawaną "migomatem". Do budowy wykorzystuje się szlachetną stal od Reynolds'a, Columbus'a oraz budżetowe rurki ze stopu Cr-Mo 4130. Nie będzie zaskoczeniem, możliwość wyboru kolorystyki oraz całego stada dodatków w postaci przesuwanych haków, mimośrodowego suportu, łączników umożliwiających złożenie ramy, napędu na pasek klinowy, karbonowych tylnych widełek. Jedyną barierą są pieniądze oraz wyobraźnia konstruktora.

Inglis

Inglis stosuje elementy i osprzęt wyłącznie od markowych partnerów, wśród których warto wymienić:

  • Chris King Components
  • Enve
  • Paragon Machine Works
  • Paul Components
  • Phil Wood & Co.
  • White Industries

Inglis Disc MtInglis_3

Dla czytelników, którzy jednak nie mogą obejść się bez cyferek i tabelek przygotowano wspomnianą ofertę "semi-custom". W przypadku 29erów zarówno z linii Inglis oraz Retrotec kalifornijska fabryka proponuje taką oto rozmiarówkę i geometrię (dane w mm):

Sizes: Small*  Medium Large X-Large
Top Tube 584 597 610 622
Seat Tube 420 445 470 495
Chain Stay 438 438 438 438
Head Tube 83 95 108 127
BB 308 308 308 308
Seat Angle 74.5 73.5 73 72.5
Head Angle 71 71.5 72 72
Standover 787 826 851 864

Jak powiedziałem wcześniej, geometria jest raczej drugorzędną sprawą, choć proponowana jest sympatyczna, bez agresji i sportowej napinki. Można jeszcze dodać, że 29er w rozmiarze "S" dostępny jest jedynie w linii Inglis, co zapewne podyktowane jest kształtem ramy. Predefiniowane modele oraz szyte na miarę mogą być optymalizowane pod sztywne widelce lub amortyzację. Osoby zainteresowane pierwszą opcją mogą nabyć homogeniczne sztućce oraz kierownice z logiem Inglis. Przeszkodą, w zakupie tak oryginalnego sprzętu jest cena, która w przypadku opcji "full - custom" zaczyna się od 1750 USD. Wersja "semi-custom", to wydatek minimum 1500 USD. Górny pułap trudno określić.

Inglis_2

Inglis nie wyróżniałby się od reszty zachodnich "garniturów na zamówienie", gdyby nie Retrotec. Znane z rodzinnych filmów Disney'a słynne amerykańskie cruisery tym razem zostały potraktowane nie tylko z fantazją ale też z poważnym konstkruktorskim podejściem. Nadają się do rozwożenia gazet i mleka, ale o wiele przyjemniej zdobywa się na nich górskie przełęcze. Tak twierdzi właściciel marki Curtis Inglis...i trudno się z nim nie zgodzić. Koniec gadania, niech zdjęcia same przemówią:

Kolekcja Retrotec obejmuje sześć modeli różniących się miedzy sobą ilością stalowych wygibasów:

  • Classic

Pierwszy model powstał w 1992 i przez lata był udoskonalany, jednak pierwotne założenie pozostało niezmienione. Nienajlżejszy, ale wyjątkowy, dzięki charakterystycznej podwójnej belce rozdzielającej główny trójkąt ramy.

Classic

Classic_3Classic_2

  • Triple

Produkcję rozpoczęto w 2003 roku, gdy Kalifornijczycy, znudzeni monotonią fal Pacyfiku postanowili dospawać jeden stalowy łącznik i podzielić główny trójkąt. Dzięki temu można było wykorzystać lżejsze rurki i odchudzić ramę bez strat dla całości. Trzecia górna rura może być gięta lub prosta w zależności od zamówienia.

TripleTriple_2

Triple_3Triple_4

  • Double

Ten cudak powstał niedługo po "klasyku", w 1994. Trudno doszukiwać się korzeni jego powstania. Jedno jest pewne - stalowe rurki o małych przekrojach pozwalają stworzyć atrakcyjny wizualnie jednoślad.

Double

Double_2Double_3

  • Twin

W 2003 roku Curtis Inglis stwierdził, że pojedyncza górna rura znana z modelu Half, to za mało i trzeba ją podwoić. Rower z profilu jest bliźniaczo podobny do starszego brata, ale konstrukcja jest optycznie lżejsza i delikatniejsza dzięki rozdzieleniu górnego łuku.

Twin_1

Twin_3Twin_5

  • Half

Pierwsza "połówka" opuściła fabryczny garaż w 1998 roku. To najbardziej klasyczna konstrukcja bez żadnych dodatków, co czyni ją najlżejszą wśród cruiserów Retrotec. Konstrukcja umożliwia stosowanie najlżejszych zestawów stalowych rurek. Dedykowana dla osób, które oprócz lansu na równi stawiają wartości użytkowe roweru. Model Half jest nie jest rzadkim widokiem na północnoamerykańskich górskich szlakach i maratonach.

Half_1Half_2Half_4

  • Step-through (dla tych, co nie lubią zadzierać nogi)

To przede wszystkim mieszczuch, choć jak twierdzi główny budowniczy, nic nie stoi na przeszkodzie, aby góralska wersja dzielnie radziła sobie na szlaku. Ze względu na nisko opuszczoną górną rurę, może być doskonałą bazą roweru po bułki oraz dobrym rozwiązaniem dla mniej gibkich tatusiów. Panie kochają łabędzią szyję nie od dziś.

Stepthroug 29er_1

Tradycyjna linia Inglis MTB nie jest brzydka, ale uczciwie przyznaję, że na mnie największe wrażenie robią 29 calowe cruisery Retrotec. Nie żebym pałał miłością do amerykańskich plażówek, ale akurat w tych tu, jednośladach, jest coś takiego, co nie pozwala przejść obojętnie bez choćby drobnego spojrzenia. Jestem wręcz przekonany, że u starszego pokolenia pamiętającego sielankowe poranki z przedmieść wielkich amerykańskich miast, te rowery wywołują nostalgię. Nic więc dziwnego, że Inglis & Retrotec Cycles ma wierną rzeszę klientów, nie tylko w USA. 

(Foto & info: www.ingliscycles.com)